Dawid Kłos - Teatr Nowy

21.09.2010 roku wybraliśmy się do Zabrza do Teatru Nowego by dowiedzieć się kilka rzeczy o tym miejscu. Teatr był bardzo blisko od miejsca, w który nocowaliśmy. Na miejscu rozmawialiśmy z kilkoma osobami na temat tego zabytku. Dowiedzieliśmy się, że na początku znajdowało się tam kasyno Huty Donnersmarck w 1959 roku utworzono Teatr Nowy i kilka lat temu został on odrestaurowany. Do dnia dzisiejszego przygotował ponad 220 premier. Kiedy zdobyliśmy te krótkie informacje wykonaliśmy kilka zdjęć Teatru Nowego. Następnie udaliśmy się do centrum i zdobyliśmy „najdłuższą” rzecz z 4 zł – był to kij od mopa.

Roksana Grabowska i Dorota Tomaszewska - Dom Muzyki i Tańca

Zadaniem naszej grupy było zdobycie informacji o Domu Muzyki i Tańca. Z rozmów z ludźmi dowiedzieliśmy się:

Osoba pierwsza:

Dom muzyki i tańca powstał 51 lat temu. Oficjalnie otwarcie nastąpiło 04.12.1960 r. (wystąpiła polska orkiestra taneczna polskiego radia). Główna sala mieści 2008 miejsc siedzących, co czyni ją 2 salą pod względem wielkość w Polsce. Wystąpili tutaj np. Scorpions, czy Maryla Rodowicz.

Osoba druga:

Dom Muzyki i Tańca leży na ul.Gen de Gauelle'a. Organizował Muzyczne Lato w Zabrzu. 2-3 lata temu budynek był remontowany

Osoba trzecia:

Dom Muzyki i Tańca jest bardzo ładny. Organizowane są tu huczne imprezy, pokazy, występy. Mieści się tu siedziba telewizji TV Zabrze.

Wycieczka była bardzo pouczająca. Mieliśmy możliwość zwiedzenia sali widowiskowej. Spędziliśmy miło czas.

Przemysław Pisz i Arkadiusz Kachniarz - ul. Wolności

Wczoraj braliśmy udział w grze terenowej. Mieliśmy za zadanie pytać ludzi o informacje na temat historii ulicy Wolności. Przeprowadzaliśmy wywiady z przypadkowo spotkanymi osobami. Następnie musieliśmy znaleźć możliwie jak najdłuższą rzecz w cenie 4 złotych. Zakupiliśmy dość spory kawałek kabanosa. Ogólnie było bardzo sympatycznie i wesoło. Ludzie bardzo chętnie poświęcili nam swój czas i udało się zebrać dosyć dużo ciekawych informacji.

Michał Wawrzynkiewicz - CH Platan

Nasze zadanie polegało na zrobieniu wywiadu z ludźmi i zebraniu jak najwięcej informacji o centrum handlowym ,,Platan". Musieliśmy zrobić zdjęcia z ludżmi, z którymi przeprowadzaliśmy wywiady oraz zdjęcie grupowe przed tym centrum. Potem musieliśmy znaleźć i kupić jak najdłuższą rzecz, którą mogliśmy znaleźć w tym centrum handlowym. Musieliśmy także kupić i przynieś rzecz, którą każdy lubi.

Grzegorz Lisowski - prak Pstrowskiego

Dziś odwiedziliśmy plac przed muzeum górnictwa na którym znajduje się pomnik Pstrowskiego. Z relacji napotkanych osób dowiedzieliśmy się, że Pstrowski zapoczątkował formę rywalizacji nazwaną „przewodnictwem pracy” polegającą na tym, że osoba która więcej pracuje więcej zarabia widzieliśmy także kombajn ścianowy i wagon do przewożenia ludzi.

Patryk Fitzner - straż pożarna

My, czyli grupa nr.6 mieliśmy za zadanie odwiedzić budynek straży pożarnej znajdujący się w Zabrzu przy ul. Stalmacha 22. Niestety nie mogliśmy zaglądnąć do środka więc postanowiliśmy zapytać 3 przypadkowych przechodniów o to co wiedzą na temat zabrzańskiej straży pożarnej. Dowiedzieliśmy się że budynek straży pożarnej został zbudowany w 1881 roku. Strażacy mają wiele ćwiczeń zarówno „na sucho” jak i terenowych. Zdaniem mieszkańców Zabrza, ludzie pracujący w Straży są bardzo odważni, a zarazem życzliwi dla innych. Chętnie pomagają ludziom, podczas powodzi która dotknęła nasz kraj, zabrzańscy bohaterowie pomagali pracując 24/h. Pomagali również po katastrofie katowickiego centrum handlowego.

Galeria

__GALERIA__

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć.

Jeżeli ktoś posiada jeszcze jakieś zdjęcia to proszę o przesłanie ich na doris234@interia.pl.

Dorota Tomaszewska 17 lat

Przeżycia, których doznałam na tym wyjeździe trudno opisać słowami. Towarzyszących im emocji jeszcze trudniej. Razem z przyjazdem do Dortmundu powstawał we mnie dziwny strach. Co będzie? Czy będę potrafiła się dogadać? Czy wszystko pójdzie dobrze? Moje obawy nie dotyczyły wyłącznie obcokrajowców, ponieważ wielu osób (praktycznie wszystkich) z mojej grupy również nie znałam.

Do Dortmundu przybyliśmy po długiej drodze autobusem. Byłam zmęczona i cóż tu kryć czułam się po prostu brudna. Jednak w ośrodku czekała na nas mała niespodzianka, która uniemożliwiła mi wzięcie prysznica. Okazało się, ze do pokoi możemy wejść dopiero po paru godzinach. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Zamiast wypoczywać w ośrodku ruszyliśmy na podbój miasta. Jaki jest Dortmund? Przede wszystkim wielki. Ogromem budynków wręcz przeraża. Jednak bardzo podoba mi się w nim to, że przy nowoczesnym budownictwie znalazło się również miejsce na zieleń. Zwykły klomb tulipanów spotkany po drodze potrafi poprawić przechodniowi humor.

Koniec o naszej samodzielnej wędrówce czas opowiedzieć o przygodzie wszystkich trzech narodów. Ponieważ nie mam zamiaru rozczulać się nad poszczególnymi dniami opowiem ogólnie.

To co na nas czekało to kolejka linowa (przynajmniej ja bym tak to określiła) o fachowej nazwie H-bahn. Sam fakt istnienia czegoś takiego był niezwykle zajmujący. I uwaga, była tam zwrotnica, która się ruszała!

Później zwiedzanie ośrodka w którym sprawdzano oddziaływanie elektromagnetyczne na przedmioty elektryczne i elektroniczne. Było to ciekawe chodź nużące. Chociaż panowie z ośrodka pozwolili mi wziąć do ręki urządzenie sprawdzające bodajże wyładowanie elektryczne. Wiadomo każda zabawka sprawia radość dziecku. Nawet takiemu jak ja (nie powiem, że dużemu, bo koledzy na pewno by mieli na ten temat kilka zdań do powiedzenia).

Oczywiście zwiedzaliśmy jeszcze fabrykę Opla. To dosyć niezwykłe poznać jak przedmiot codziennego użytku jest budowany od podstaw. Zwiedzanie nie obyło się bez barwnych komentarzy naszego animatora, za które ci Adrian dziękujemy. :)

Jeżeli już wspominam o animatorach to warto powiedzieć o naszych codziennych zajęciach. Zabawa połączona z nauką, czemu tak nie może być w szkole? Osobiście nie miała bym nic przeciwko temu, żeby od czasu do czasu usiąść komuś na kolanku (^^,).

Zbliża się koniec mojego wywodu, a że podsumowaniem całego wyjazdu była zabawa w klubie karaoke to też o niej wspomnę. Chociaż co tu dużo pisać było świetnie!

Wracając do moich obaw wspomnianych na samym początku. Myślę, że idealnie zdementują je słowa wypowiedziane przez Chrisa: „Przyjechaliśmy jako 3 grupy, wyjeżdżamy jako jedna.”

Z niecierpliwością czekam do września!

Przemysław Pisz 19 lat

Gdy tu przyjechaliśmy,myślałem,że będzie strasznie drętwo. Sądziłem,że Francuzi będą trzymać się razem, Niemcy razem i my razem. Na początku nie chcieli nas przyjąć do ośródka ponieważ przyjechaliśmy o dziesięć godzin za wcześnie, bo projekt miał się rozpocząć dopiero o godzinie 18. Pochodziliśmy po mieście, gdzie były straszne pustki można to tylko opisać trzema słowami brud, smród i ubóstwo.

W niedzielę odbył się wieczorek zapoznawczy, który był zrobiony w formie zabawy, która zwie się "hatchi patchi". Ta gra miała na celu poznanie imion uczestników wycieczki. Ośrodek nie był taki zły, chociaż na zdjęciu wyglądał lepiej, ale nie narzekam.

Drugi dzień rozpoczął się wczesną pobudką i grą w której trzeba było dużo biegać, najgorzej bo tak z rana wymagali od nas wysiłku fizycznego ale miało to swoje plusy mianowicie pobudziło to nas troszkę. Jedzenie myślałem że będzie gorsze ale nie narzekam jak na razie jedyne co fajnie smakuje to taka surówka(jajka, majonez, mięsiwo i warzywa)- ona jest najlepsza.

Po śniadaniu zostaliśmy podzieleni na grupy mieszane i zostaliśmy wysłani w miasto w celu poszukiwania odpowiedzi na zawarte w ankiecie pytania. Jak się z tym szybko uwinęliśmy to mieliśmy trochę czasy dla siebie co było dobrym pomysłem na bliższe zapoznanie się z resztą uczestników. Mieliśmy na to całe trzy godziny z czego jakieś dwie robiliśmy ankietę, najlepsze było to, że śmigaliśmy po mieście bez żadnej opieki tylko my, Niemcy i Francuzi, mieliśmy taką wolną amerykankę.

Następnego dnia pojechaliśmy do szkoły gdzie w grupach mieszanych znowu pracowaliśmy nad blogiem, po tej robocie pojechaliśmy zwiedzać kolejkę która łączyła północ z południem, stanowi ona połączenie miedzy dwoma kampusami uniwersytetu technicznego w Dortmundzie. Później poszliśmy zwiedzać zakład który zajmował się czymś w rodzaju testowania promieniowania elektromagnetycznego na różnego rodzaju urządzeniach których używamy na co dzień lub samochodach.

Ogólnie projekt przerósł moje oczekiwania. Myślałem, że będzie naprawdę sztywno, ale jak widać się pomyliłem, jedyne co naprawdę było męczące to to że trzeba było wcześnie wstawać ale ogólnie bardzo sympatycznie. Teraz tylko czekam na spotkanie w Zabrzu.

Roksana Grabowska 17 lat

W jednym miejscu spotkały się trzy grupy młodzieży z trzech różnych krajów w celu spędzenia ze sobą tygodnia, zapoznania się ze sobą i spędzenia miło czasu. Głównymi punktami dni były codzienne zajęcia integrujące z animatorami, które zresztą były prowadzone bardzo ciekawie i z pomysłem. Polegały one na nauczeniu nas kilku zwrotów w każdym z trzech języków poprzez zabawę. Wyzwalały one w nas mnóstwo pozytywnych emocji i dobrego humoru.

Każdy dzień był dokładnie zaplanowany. Nie było miejsca na nudę i bezczynne siedzenie. Drugiego dnia zostaliśmy podzieleni na grupy międzynarodowe. Naszym zadaniem było odnaleźć odpowiedzi na pytania, które otrzymaliśmy. Każdy zespół dostał zagadnienia z innej dziedziny dotyczącej miasta. Długo przemierzaliśmy Dortmund, zanim otrzymaliśmy potrzebne informacje. Grupy, którym udało się uwinąć wcześniej zostało trochę czasu wolnego na zakupy.

Wieczorem, po kolacji musieliśmy zaprezentować wyniki naszej pracy. Pokazom towarzyszyło mnóstwo zabawy, a wszystkie grupy spisały się świetnie.

Kolejny dzień był bardzo męczący, a zarazem niezwykle ciekawy. Zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy do niemieckiej szkoły, gdzie musieliśmy w grupach z poprzedniego dnia omówić nasze dotychczasowe wrażenia i je spisać. Oprócz tego mieliśmy okazję zobaczyć centrum technologiczne mieszczące się przy uniwersytecie w Dortmundzie. Pierwszym punktem było poznanie toku pracy tramwai liniowych. Dowiedzieliśmy się, że istnieją tu od 25 lat i przez ten czas przewiozły ponad 30 milionów ludzi. Następnie udaliśmy się do centrum badań zakłóceń elektromagnetycznych, gdzie także nauczyliśmy się wielu ciekawych rzeczy.

Atmosfera panująca wśród nas jest miła. Wolny czas staramy się spędzać razem.  Rozumiemy I dogadujemy się bardzo dobrze. Myślę, że ten wyjazd to dla nas wszystkich ciekawe przeżycie.

Patryk Fitzner 19 lat

W miejscu, gdzie wielu ludzi mówi w tym samym języku, ludzie rozmawiający ze sobą, mogą się nie zrozumieć i czasem może dojść do bójki. Można więc sobie wyobrazić, co dzieje się, gdy grupa trzydziestu dwóch ludzi, mówiących różnymi językami, mających inne kultury i wartości moralne poukładane w innej hierarchii, spotka się w jednym miejscu. Ale okazuje się że pozory mylą. Okazuje się, że nieznani sobie ludzie potrafią dogadać się lepiej niż dwóch dobrych znajomych. Nagle również ludzie, których mijamy na co dzień w szkole zachowując całkowitą obojętność, stają się zwartą grupą. Oczywiście nie wszystko jest idealne, bywają różne problemy rozmaitej natury, ale przy osobach, które zawsze ciągną za sobą swój dobry humor, takie rzeczy nie mają znaczenia. Aktualnie mamy dzień czwarty i odnoszę wrażenie, że czas który pozostał nam do wyjazdu, to zbyt krótki okres, abyśmy zdążyli przekazać sobie nawzajem wszystko, co byśmy chcieli. Jest tu grupa wielu ludzi, w której każdy jest inny i każdego chcielibyśmy poznać. Nasz system spędzania czasu jest już z góry ustalony. Co dziennie wstajemy wcześnie rano na śniadanie, które odbywa się pomiędzy 6.30 a 8 rano. Potem, w ośrodku, bądź w szkole naszych przyjaciół Niemców odbywają się zajęcia które nazywamy ``zabawy Valeri´´. Jest to seria gier, której celem jest to, aby wszystkie grupy językowe nauczyły się podstawowych zwrotów we wszystkich trzech językach. Później chwila wolnego i znów zajęcia, tym razem w terenie: np zwiedzanie miasta w celu zdobycia informacji małymi grupkami, zajęcia sportowe, bądź też zwiedzanie miejsc poza Dortmundem. Następnie zjadamy obiad lub prowiant przygotowany przez pracowników kuchni ośrodka. Kolejne zajęcia, kolacja, i albo podsumowanie całego dnia, albo czas wolny. Czas wolny spędzamy na pogłębianiu naszej zażyłości, bądź też graniu w mniejszych grupkach w kręgle, bilarda, ping-ponga lub piłkarzyki. Jest wesoło, dbają o to nasi 3 animatorzy: Adrian, Mirko i Valeri. Atmosfera dobrej zabawy ciągle się utrzymuje.

Michał Wawrzynkiewicz 17 lat

Po wielu miesiącach oczekiwania nadszedł czas, kiedy to wreszcie zawitam na międzynarodowej wymianie w Niemczech. W chwili obecnej pragnę pokrótce streścić. Podać moje oczekiwania, zażalenia i oczywiście powody do zadowolenia.

Na ulicach w Dortmundzie można spotkać wielu obcokrajowców. Są to głównie Turcy, Arabowie i murzyni. Spotkani ludzie są mili i chętnie pomagają, np. jak spyta się ktoś ich o drogę to udzielają szybkiej i wyczerpującej odpowiedzi. Na ulicach tego miasta jest czysto, widać, że miejscowi dbają o porządek. W Dortmundzie zaskoczyło mnie to, że nowe budynki sąsiadują z bardzo starymi. Jest tutaj więcej wieżowców niż w Polsce i są one dużo wyższe. Niestety na ulicach można spotkać także żebraków, którzy mogą być niebezpieczni.  

W schronisku, w którym nocujemy jest czysto. Czuję się tam bezpiecznie. Jedzenie jest bardzo dobre. Fajnie, że w ośrodku tym można miło spędzić czas na grze w piłkarzyki, tennis stołowy, bilarda i kręgle.   Koledzy, których tu poznałem są fajni, chętni do rozmów i pomagają gdy jest to konieczne. Tak jak polska grupa są oni chętni do żartów. Mam nadzieję, że w takim samym składzie spotkamy się w Polsce.  

Uważam, że zabawy integracyjne są zbyt banalne, przypominają zabawy dla czterolatków. Nie podoba mi się również to, że o 22:00 musimy być już w swoich pokojach i możemy się spotykać tylko obok recepcji. Mamy mało czasu dla siebie, ponieważ zajęcia zajmują zbyt wiele czasu.

Podoba mi się wspólna współpraca podczas budowy bloga, ponieważ każdy może wyrazić swoją opinię i odczucia odnośnie projektu. Jestem zadowolony, że w czwartek zwiedzimy fabrykę Opla i dowiemy się jak to wszystko wygląda. Pociągi, którymi jeździmy do Essen są wygodne, komfortowe i bardzo ciche. W środę jechaliśmy wiszącą koleją, czyli H-Bahn. Podobało mi się, gdy chodziliśmy po mieście by wypełnić ankietę, musieliśmy się wiele razy pytać miejscowych ludzi o drogę do różnych miejsc.  

W pokoju jestem z Chołkiem, Karolem i Szczotą, z którymi jest bardzo wesoło.

Grzegorz Lisowski 19 lat

Dortmund jest dużym szybko rozwijającym się miastem z mnóstwem wysokich budynków. Początkowo czułem się w nim zagubiony, bo znacznie różni się wyglądem i kulturą od polskich miast, jednak szybko przekonałem się, że jest to miasto piękne i tętniące życiem oraz pełne życzliwych ludzi.

W Dortmundzie spotkaliśmy po raz pierwszy grupę niemiecką i francuską. Początkowo byłem pełen wątpliwości, czy tak duża liczba ludzi mówiąca różnymi językami zdoła się porozumieć i zaprzyjaźnić, ale juz po pierwszym dniu pobytu z nimi przekonałem się, że wszyscy są przyjaźnie nastawieni i chcą stworzyć zgraną grupę.

Nauczyłem się będąc tu wiele o kulturze niemieckiej i francuskiej. Spędziliśmy tu razem dużo czasu na wspólnej nauce języków, podczas której poznaliśmy podstawowe pojęcia oraz akcent pozostałych narodów. Poznawaliśmy się przy wspólnych zabawach, bardzo ważne dla naszej integracji były spotkania w czasie wolnym, podczas których wspólnie graliśmy w bilard lub kręgle, spotykaliśmy się także na tenisie stołowym oraz piłkarzykach.

Drugiego dnia zwiedzaliśmy miasto oglądaliśmy różne zabytki naszym zadaniem była odpowiedz na różne pytania dotyczące konkretnych miejsc, geografii lub historii miasta. Ja wraz z grupą zajmowałem się budynkami i pomnikami Dortmundu. Obserwowaliśmy ważne dla miasta budynki takie jak poczta czy posterunek policji, oraz sklepy, kościoły, pomniki podczas obserwacji porównywaliśmy te budynki z budynkami z Polski. Przekonaliśmy się ze Dortmund jest miastem kontrastów, w którym budowle stare towarzyszą nowym, co charakteryzuje miasta, które przeszły szybki rozwój.

Trzeciego dnia byliśmy w Essen, odwiedziliśmy szkołę, w której uczy się grupa niemiecka. Jest to bardzo duży, dobrze wyposażony budynek. Po zwiedzeniu szkoły oglądaliśmy kolejkę o nazwie H-Bahn jest to kolejka linowa zbudowana na uniwersytecie w Dortmundzie ma ponad 4km. Zwiedziliśmy też laboratorium, w którym prowadzone są badania nad wpływem fal elektromagnetycznych na urządzenia elektryczne oraz elektroniczne.

Na tym etapie podróży oczekują nas jeszcze zajęcia sportowe oraz szybko zbliżająca się impreza pożegnalna.

Podczas tej wymiany przeżyłem niezapomnianą przygodę oraz nawiązałem wiele znajomości, które mam nadzieję utrzymać.

Słownik w 4 językach angielskim, niemieckim, polskim, francuskim

Kliknij, aby pobrać Dictionary

Wywiad z narodem polskim

Mały wywiad z osobami z 3 różnych krajów: Francji, Niemiec i Polski

Pytania:

  1. Która gra była najlepszą gra w "Dniu gier" i podaj kilka powodów, dlaczego tak uważasz,?
  2. Jaki był najlepszy dzień tej podróży, i także podaj kilka powodów, dlaczego tak uważasz?
  3. Co myślisz o francuskim jedzeniu.
  4. Co Cie najbardziej zainteresowało w czasie wycieczki do Dunkierki?
  5. Czego się nauczyłeś podczas podróży do Francji.
  6. Co Ci się spodobało w czasie pobytu we Francji?
  7. Polubiłeś Francuzów / Francuskie jedzenie ?

Nazwy trzech poszczególnych gier z "Dnia Gier"

   * Chahut (fr.)
   * Droga do Jeruzalem (de.)
   * Limbo (pl.)

Znikające Krzesło(pl.)

Odpowiedzi

"Sylwek'':

  1. Znikające Krzesło ponieważ wszyscy mogli byc częścią czegoś wielkiego oraz w czasie gry mogliśmy z nas samych stworzyc jedną wspólną figurę.Była to bardzo energiczna zabawa
  2. Thursday because we were able to spend time shooting with a bow
  3. Dosyc jadalne
  4. Posąg Jacka Sparrow’a !
  5. Podstawy języków Francuskich i Niemieckich.
  6. Spróbowanie czegoś nowego oraz spróbowac skomunikowac się z Francuzami odraz Niemcami.
  7. Myślę że wszystko było wporządku.

Fabian:

1.Znikające krzesło ponieważ wszyscy mogli się rusza i grac.

2.Najbardziej interesującym dniem był dzień kosztowania potraw z francji Niemiec oraz Francji

3.Francuskie jedzenie jest najlepszym jedzeniem na świecie.

4.Podobał mi się najbardziej dobrze spędzony czas wolny.

5.Poznałem styl życia Polaków i Niemców oraz podstaw ich języków.

6.Spodobała mi się ta wycieczka ponieważ było wiele wymian językowych z Polakami i Niemcami.

7.Tak lubi francuzów oraz kocham francuską kuchnię.